The island of endless beaches…Sardinia

Nie spodziewałem się, że w samym środku zimy znajdę się w miejscu gdzie zaczęła się już wiosna. Planowaliśmy odwiedzić ją od dawna ale zawsze wybieraliśmy inne kierunki. W końcu udało się. Zarezerwowaliśmy  lot i w środku stycznia znaleźliśmy się na tej wyjątkowej wyspie. Zimowe rzeczy które zabraliśmy ze sobą musiały pozostać w walizkach bo przez cały nasz pobyt świeciło mocne wiosenne słońce. Jedynie wiatr dawał się nam czasem we znaki. Sardynia,  jak mówią miejscowi, to wietrzna wyspa więc po prostu się do tego przyzwyczailiśmy. Dziękujemy Agacie za pokazanie miejsc które warto tam zobaczyć. Niestety mimo napiętego planu zobaczenia ich wszystkich udało nam się odwiedzić tylko część z nich. Ale to dobrze bo resztę zostawimy na kolejny wyjazd 🙂 Uwielbiamy klimatyczne stare miasta, małe miasteczka, wąskie uliczki i śródziemnomorski klimat tych miejsc. Widok suszącego się prania w centrum starego miasta czy babci która wygląda przez okno opierając się na poduszce nie jest tam niczym niezwykłym. Zupełnie inaczej jest to odbierane w Polsce. Ciekawe dlaczego… Knajpki otwarte cały dzień, unoszący się zapach palonej kawy, niekończące się rozmowy dobiegające z otwartych domów czy okien. Prawdziwe życie. Uwielbiamy to 🙂 To co najbardziej nas urzekło to wyjątkowe pejzaże, dzikie krajobrazy i piękne ciągnące się w nieskończoność plaże. Na pewno w lecie są pełne ludzi jednak w styczniu były całkowicie puste. Jedynymi ludźmi na nich byliśmy my. To było cudowne. Na pewno jeszcze tam wrócimy bo wielu miejsc nie udało się nam zobaczyć. Mam nadzieję, że będzie to już niedługo 🙂 A Was kochani zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć z tej dzikiej, włoskiej wyspy 🙂